PRACOCHOLICZNA ORGIA LIMUZYNKA PADŁA

Czwartek, 21 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
dla utrzymania statystki suma dwóch przelotów
pęknieta ośka w tylnym kole
koło pożyczone z firmowego rent a bike nie trybi z łancuchem (normalka )

pierwszy level nowego stanowiska zaliczony
kolejny level trudniejszy technicznie z elementami kontaktów miedzynarodowych wkrótce

pozdrowerek happy choć zatyrany ,

pracowo i nocnie ŚNIEŻYCOWO

Poniedziałek, 18 stycznia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria pracowo
w domu pytają , na jaki adres mają korespondencję odsyłać
zaczyna mi sie to nie podobać
to chore
dobrze że jeszcze czas na chwile rowerowania

pracowo

Piątek, 15 stycznia 2010 · Komentarze(3)
Kategoria pracowo
pracoholiczne szaleństwo , opętanie , szał , lot nad kukułczym gniazdem

pracowo

Środa, 13 stycznia 2010 · Komentarze(3)
Kategoria pracowo
czarne pasma szosy
na chodnikach piach konsystencji plaży

pracowo

Wtorek, 12 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
nie ma siły pisać
dobranoc

z pracy (pieprzone quady)

Poniedziałek, 11 stycznia 2010 · Komentarze(9)
Kategoria pracowo
było już ciemno gdy opuszczałem swego chlebodawce
szosa zaśnieżona i wciąż sypało
nie ma co na niej szukać , chyba że guza
a więc porannym szlakiem dżwirzyńskiego lasu
śnieg zasypał poranny ślad, zwierzaki też sie pochowały i tropu nie dały
w miarę sprawnie singletrakiem
na szerszej leśnej drodze , gdzie wcześniej rządziły ciagniki , kierownica chodziła z jednej strony na drugę
chciałem przetrzeć okulary i puściłem jedną rękę
to była chwiiiilaaaaaa dupnąłem identycznie jak przed kilku dniami , idealnie na obolałe biodro
auuuuuuuu rozległo sie po lesie , aż sarny pouciekały
w dalszej drodze napotkałem z naprzeciwka quada
ucieszyłem sie bo fajny ślad robił
ale to była podpucha
quad ma rozstaw osi mniejszy od ciągnika i jego trop był idealnie na krawędzi trakru po ciągnikach
wciąż sie obsuwałem w zapadliny
w mieście na chodnikach jak po grudzie i obolałe biodro dostało kolejna porcje klapsów
, ciężko

do pracy goniąc zajączka (albo liska)

Poniedziałek, 11 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
ślisko śnieżnie
wymiana baterii w reflektorku
dźwirzyński las w blasku lampy , brak czołówki odczuwalny
traktem znanym na pamięć, po świeżym śniegu ozdobionym tropem małego zwierzaka
ochrona nie otworzyła jeszcze bramy do lasu i musiałem firme objechać dookoła

pracoholiczne szaleństwo

Niedziela, 10 stycznia 2010 · Komentarze(2)
Kategoria pracowo
patrząc przez okno, świadomość lenia mówiła brrrrrrr
przymuszony pracoholizmem ruszam w drogę
nader przyjemnie: -1*, silny wiatr w plecy
drogi świeżo posypane środkami , ale nie zdążyły jeszcze się rozpuścić wiec lepiej jechać po chodniku wysypanym piachem
mija mnie kolumna motocyklistów zmierzająca do Centrum Owsiakowej Imprezy, nagle jeden z nich wpada w poślizg i z hukiem przyglebia
ślisko na jezdni, mój siniak na udzie, kilka dni temu zdobyty, nie chce mieć kolegi
nareszcie koniec miasta i las
dojazd do zjazdu na plaże bez śladów bikerów
plaża zrujnowana , pojedziemy lasem
pojawił sie świeży ślad bikera , tylko w którym kierunku jechał
będzie co gonić , czy jechał z przeciwka?
kolejny wejscie na plaże, nie chcąc tarabanić sie z pancerną limuzynką na szczyt widmy beztrosko kłade rower tak jak sie zatrzymał , na szlaku
to był moment kiedy pojawił sie z tyłu ścigant z KTC a chcąc wyminąc zawalidrogę wjechał w rozpadline pod śniegiem i delikatnie sie w nim połozył
nie zdążył sie wypiąć
mea culpa , mea culpa mea maxima culpa
w dźwirzyńskim lesie trwał trening chłopców z KTC i co chwila jakis ścigant mnie wyprzedzał
powrót z pracy tradycyjnie w blasku migających lampek lecz już po czarnej szosie ale w silnym przeciwnym wietrze

ha i 200km w styczniu padło

sanitarny dzień

Sobota, 9 stycznia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria relaksowo
widok dwóch bikerów z perspektywy fotelu samochodowego imponujący
wariaci w cienkich kurteczkach spacerkiem miedzy autami
" no i patrz pan jak ci debile sie wciskają jakby chodnika nie mieli , tylko gaz docisnąc i nauczyc ich gdzie jest ich miejsce " Ależ pecha miał "złotówa", nie wiedząc do kogo mówi
bardzo "lubię " taryfiarzy otrzymał swoja porcje wykładu na temat stosunków "pedałów" z "samochujami". rozstaliśmy sie w atmosferze wzajemnego zrozumienia.
on rozumiał siebie , a ja jego też nie