Wpisy archiwalne w kategorii

ponad 150

Dystans całkowity:325.70 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:15:19
Średnia prędkość:21.26 km/h
Maksymalna prędkość:52.00 km/h
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:162.85 km i 7h 39m
Więcej statystyk

świdwin zaliczony nowy dystans dzienny

Czwartek, 27 sierpnia 2009 · Komentarze(5)
Kategoria ponad 150
kołobrzeg, lotnisko, sianożęty, kukinia strachomino Mierzyn, białogard
popas u Mamy, kawka u teściów
białogard rąbino sława świdwin
tankowanie
świdwin mysłowice rymań górawino siemyśl charzyno kołobrzeg



w areoklubie przy malutkim samolociku ujrzałem faceta jak pokręcał śmigłem
- "dobrze że to śmigło odpadło na ziemi a nie w powietrzu , zawołałem
ku memu zaskoczeniu ujrzałem mojego byłego partnera z pracy (współpracownika , żeby nie było to i tamto :P) zaskoczenie polega na tym że facet był bardzo aktywnym działaczem klubu AA przed kuracją i w swych wizjach wiele razy wspominał że będzie latał , 10 lat temu brzmiało to groteskowo , ale dzis okazało sie że marzenia mogą sie spełnić tylko trzeba chcieć
obejrzałem jeszcze połamaną lotnię , rozbitą przez kretowisko i pożegnałem sie z nim ruszając do Sianożęt
okoliczni riderzy bardzo wysoko oceniają działalność ekip drogowych w naszych okolicach. takim przykładem jest wspaniała jakość trasy sianożęty kukinia rusowo strachomino. kiedy na drodze 11 szaleją blachosmrody, a nadmorskie kurorty zapchane są wczasowiczami, to takie odcinki jak opisałem są wspaniałą alternatywą na spokojny przejazd. będę ten rejon eksplorował do koszalina.
C.D.N.

i wystartowali

Sobota, 22 sierpnia 2009 · Komentarze(5)
Kategoria ponad 150
ktoś gdzieś kiedyś napisał "Napęd był tak twardy, ze po 20 km bolały mnie stopy. Po prostu było zero amortyzacji zwiazanej z wyciaganiem sie łańcucha podczas pedałowania."

najpierw powoli bo nie znali wyjazdu z miasta więc jurasek śmignął ( a miał turystycznie jechać )
potem juraska dopadli i ciągnęli ten pociąg już razem aż sie rozpadł na kawałki .
TAdek 151 z juraskiem 152 ciągli dalej do popasu
potem dopadł nas kolega tadka na szosówce z innymi gamoniami i zaczęła sie rzeźnia
na 110 km jurasekowi wyłączył sie dopływ paliwa i mus było stanąć najeść sie odetchnąć , samotnie wlókł sie aż nadjechało dwoćh a ten jeden nie chciał wyjśc na wmordewind zza pleców kolegów i tak jechali aż jurasek znów opadł z sił
celem imprezy było przełamanie sie na dzystansie powyżej 150 km , szkoda że włączyła sie rywalizacja i w fatalnym stanie dojechałem do mety ale czas poniżej 6 godzin daje satysfakcje

tutaj kask z głowy - Szacunek