Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2010

Dystans całkowity:382.30 km (w terenie 59.40 km; 15.54%)
Czas w ruchu:21:05
Średnia prędkość:18.13 km/h
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:23.89 km i 1h 19m
Więcej statystyk

bez roweru tydzień

Sobota, 30 stycznia 2010 · Komentarze(4)
Kategoria pracowo
niezły wycisk w pracy spowodował że zabrakło sił dla roweru
nowe koło dla limuzynki stoi koło biurka i uśmiecha się zółtymi napisami na czarnym tle, zastanawiając sie po cholere ten facet mnie kupił, pewnie stojak na gazety ze mnie zrobi
pierwsze koty za płoty na nowym stanowisku, pokazały że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma
frycowe trzeba było też zapłacić
nowy gabinecik nabiera kształtu

PRACOCHOLICZNA ORGIA LIMUZYNKA PADŁA

Czwartek, 21 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
dla utrzymania statystki suma dwóch przelotów
pęknieta ośka w tylnym kole
koło pożyczone z firmowego rent a bike nie trybi z łancuchem (normalka )

pierwszy level nowego stanowiska zaliczony
kolejny level trudniejszy technicznie z elementami kontaktów miedzynarodowych wkrótce

pozdrowerek happy choć zatyrany ,

pracowo i nocnie ŚNIEŻYCOWO

Poniedziałek, 18 stycznia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria pracowo
w domu pytają , na jaki adres mają korespondencję odsyłać
zaczyna mi sie to nie podobać
to chore
dobrze że jeszcze czas na chwile rowerowania

pracowo

Piątek, 15 stycznia 2010 · Komentarze(3)
Kategoria pracowo
pracoholiczne szaleństwo , opętanie , szał , lot nad kukułczym gniazdem

pracowo

Środa, 13 stycznia 2010 · Komentarze(3)
Kategoria pracowo
czarne pasma szosy
na chodnikach piach konsystencji plaży

pracowo

Wtorek, 12 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
nie ma siły pisać
dobranoc

z pracy (pieprzone quady)

Poniedziałek, 11 stycznia 2010 · Komentarze(9)
Kategoria pracowo
było już ciemno gdy opuszczałem swego chlebodawce
szosa zaśnieżona i wciąż sypało
nie ma co na niej szukać , chyba że guza
a więc porannym szlakiem dżwirzyńskiego lasu
śnieg zasypał poranny ślad, zwierzaki też sie pochowały i tropu nie dały
w miarę sprawnie singletrakiem
na szerszej leśnej drodze , gdzie wcześniej rządziły ciagniki , kierownica chodziła z jednej strony na drugę
chciałem przetrzeć okulary i puściłem jedną rękę
to była chwiiiilaaaaaa dupnąłem identycznie jak przed kilku dniami , idealnie na obolałe biodro
auuuuuuuu rozległo sie po lesie , aż sarny pouciekały
w dalszej drodze napotkałem z naprzeciwka quada
ucieszyłem sie bo fajny ślad robił
ale to była podpucha
quad ma rozstaw osi mniejszy od ciągnika i jego trop był idealnie na krawędzi trakru po ciągnikach
wciąż sie obsuwałem w zapadliny
w mieście na chodnikach jak po grudzie i obolałe biodro dostało kolejna porcje klapsów
, ciężko

do pracy goniąc zajączka (albo liska)

Poniedziałek, 11 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
ślisko śnieżnie
wymiana baterii w reflektorku
dźwirzyński las w blasku lampy , brak czołówki odczuwalny
traktem znanym na pamięć, po świeżym śniegu ozdobionym tropem małego zwierzaka
ochrona nie otworzyła jeszcze bramy do lasu i musiałem firme objechać dookoła

pracoholiczne szaleństwo

Niedziela, 10 stycznia 2010 · Komentarze(2)
Kategoria pracowo
patrząc przez okno, świadomość lenia mówiła brrrrrrr
przymuszony pracoholizmem ruszam w drogę
nader przyjemnie: -1*, silny wiatr w plecy
drogi świeżo posypane środkami , ale nie zdążyły jeszcze się rozpuścić wiec lepiej jechać po chodniku wysypanym piachem
mija mnie kolumna motocyklistów zmierzająca do Centrum Owsiakowej Imprezy, nagle jeden z nich wpada w poślizg i z hukiem przyglebia
ślisko na jezdni, mój siniak na udzie, kilka dni temu zdobyty, nie chce mieć kolegi
nareszcie koniec miasta i las
dojazd do zjazdu na plaże bez śladów bikerów
plaża zrujnowana , pojedziemy lasem
pojawił sie świeży ślad bikera , tylko w którym kierunku jechał
będzie co gonić , czy jechał z przeciwka?
kolejny wejscie na plaże, nie chcąc tarabanić sie z pancerną limuzynką na szczyt widmy beztrosko kłade rower tak jak sie zatrzymał , na szlaku
to był moment kiedy pojawił sie z tyłu ścigant z KTC a chcąc wyminąc zawalidrogę wjechał w rozpadline pod śniegiem i delikatnie sie w nim połozył
nie zdążył sie wypiąć
mea culpa , mea culpa mea maxima culpa
w dźwirzyńskim lesie trwał trening chłopców z KTC i co chwila jakis ścigant mnie wyprzedzał
powrót z pracy tradycyjnie w blasku migających lampek lecz już po czarnej szosie ale w silnym przeciwnym wietrze

ha i 200km w styczniu padło