rano mróz wciąż trzyma , lecz na wieczór w torbie cieńsze ciuszki już jechały , wieczór ocieplenie z -10* do +3* więc należało lżejszy ubiór zastosować od razu czas przejazdu sie poprawił
spokojnych świąt moze w drugi dzień świąt coś napiszę
nic nowego dla stałego bywalca BS mróz ok -15, błoto pośniegowe w mieście, śnieg w lesie ale za to plaża - miodzio romantico płaściutka nawierzchnia wysypana piaskiem, że i szosóweczką by sie pięknie śmigało powrót obmarzniętą szosą , po północy
do Dźwirzyna w drobniutkim śniegu, więc jak tu nie zjechać na plażę podmarznięty piach przysypany białym całunem szum fal i pokrzykiwania mew romantico pełną gębą
meteo straszy zimą , więc czas zimowy rower wpuścić do gry powrót do domu o północy ciężka limuzynka na szerokich terenowych oponach dzielnie szła przez błoto na szosie, lecz kiedy wyjechaliśmy z lasu nagle zaskoczyła mnie zaproszeniem do walca i wywinęła pirueta prawie 180* . znamy sie z Panią Gołolecią , kilka razy nam już koła podcinała , dzis sie nie daliśmy zaskoczyc i hyc na leśną dróżke
Na wjeździe czarny kot przebiegł mi droge. Pomyślałem przez chwile, że dyżur będzie z niespodziankami. kiedy wieczorem tuz przed fajrantem pękła drobna rurka miałem chęć udusić Bonifacego. w piątki lepiej niech mi sie nie pokazuje na oczy