pracowo

Środa, 23 września 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo

pracowo

Wtorek, 22 września 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo

pracka

Wtorek, 22 września 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo

daj mi licznik , lampka też by mi sie przydała

Niedziela, 20 września 2009 · Komentarze(2)
Kategoria relaksowo
od morza ostre powietrze, postanowiłem ze swoim katarem udać sie w głąb lądu w poszukiwaniu wspomnienia lata, przez górawino do drogi nr 6
gdy na rozdrożu zastanawiałem sie w lewo czy w prawo podjechał do mnie chłopiec wracający z grzybów, po standardowym wywiadzie skąd jadę i dokąd , zaskoczył mnie :
"-daj mi licznik "
a po chwili namysłu " lampka też by mi sie przydała
poczęstowałem go ciastkiem i ruszyłem dalej
katar został gdzieś za mną
im bliżej kołobrzegu tym powietrze było chłodniejsze aż na przedmieściu założyłem kurtkę
chociaz stroje innych ludzi były letnie
jednak na przeziębienie rower chyba nie jest dobrym pomysłem

pracka

Sobota, 19 września 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo

pracowo i po mieście

Poniedziałek, 14 września 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pracowo
północno wschodni wiatr pomógł mi nie spóźnić sie do roboty
wieczorem niestety nie zmienił ani swej siły , ani też kierunku
miałem więc kilka dobrych chwil na zastanawianie sie o wyższości jazdy na miękkim przełożeniu nad jazdą... blachosmrodem
jak cieplutko i milusio kiedy wszedłem do mieszkania
jesienne pozdrówko niestety

pracowo

Poniedziałek, 14 września 2009 · Komentarze(3)
Kategoria pracowo
już na golaska nie można śmigać , a w ciuchach zaczynam sie gotować i Vchwilowe spada od czego i AVS chudnie
jesień coraz widoczniejsza

kto drogi kombinuje ten w bagnie wyląduje

Sobota, 12 września 2009 · Komentarze(2)
Kategoria ponad 100, relaksowo
białogard, pustkowo, nosowo, kraśnik koszaliński, wierzchomino, dobrzyca, śmiechowo, gąski, ustronie morskie, sianożęty, kołobrzeg

musze porozmawiać z moim lowelkiem, z Białogardu wywiózł mnie kolejnym niezbadanym przez niego wyjazdem i w efekcie obraliśmy kierunek bardziej na koszalin niż kołobrzeg, po 20km udało mi sie go przekonać abyśmy mogli obrac azymut na dom
lowelek wynegocjował wizytę pod latarnią morską w gąskach więc po osiągnięciu porozumienia przy wjeździe na droge nr 6 zaplanowaliśmy jazde do kraśnika koszalińskiego by w kierunku drogi nr 11 przebić sie polną drogą do wierzchomina, szosowa oponka przedniego koła zapragnęla sie bawić w piasku i kilka razy zarzucało, wjechaliśmy na ściernisko , a że było z górki wiec rączo rwaliśmy w kierunku lasu . nisko niżej , niżej aż ... okazało sie że droga w lesie zalana, pobocze wyglądało solidnie i tak było na początku. chodzenie po bagnie jest wciągające wiec i koła zaczęly sie wciągać do nowego środowiska, kiedy im sie znudziło dały znać że teraz one na jurasku pojadą . jakaz radośc moja była kiedy na drzewie ślad szlaku rowerowego zobaczyłem
jedno powiem : po wyjściu z bagiennego lasu kocie łby w wiosce są jak oaza na pustyni
premią za włożony trud były dożynki w Dobrzycy , strażacy galowo w lsniących hełmach, dziewczyny w ludowych strojach zarzucające falbanami spódnic i piękne morenowe wzgórza, krótkie podjazdy i strome zjazdy
dojechałem tak do latarni morskiej będącej Mekką dookólnych rowerzystów z kołobrzegu i z koszalina , ale na ustawkę tych ziomali sie spóźniłem więc obrałem azymut na dom
półtora litrowa butelka Jantara (lokalne paliwo bikerów ) sie kończyła, w Podczelu nabyłem za 2.20 krople beskidu
przysiadłem na ławeczce i chusteczkami higienicznymi oraz beskidzkim napojem doprowadziłem lowelek do porządku
dziwnie wyglądał facet na ławeczce, czyszczący wodą mineralną i chusteczkami higienicznymi swego rumaka
w kosmetyce lowelka towarzyszył mi biegacz , który przysiadł dla złapania oddechu i uraczył mnie opowieścią o swoim rowerze z dospawaną taczką do zbierania końskich odchodów w stadninie
butelka nie była z tych co wchodzą do koszyka na bidon więc resztę wody wlałem w siebie i ruszyliśmy do domu