Wpisy archiwalne w kategorii

relaksowo

Dystans całkowity:1344.20 km (w terenie 232.30 km; 17.28%)
Czas w ruchu:64:53
Średnia prędkość:18.17 km/h
Maksymalna prędkość:52.00 km/h
Liczba aktywności:40
Średnio na aktywność:33.60 km i 2h 01m
Więcej statystyk

urwał sie ze smyczy .....

Piątek, 6 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria relaksowo
i w końcu pognał przed siebie
pierwszą część trasy obrałem pod wiatr i tu koparka niespodziewajkowo posłużyła za ochronnik antywmordewindowy z trasy k-g / gościno zjazd do doliny Parsęty w Zambrowie , głęboka dolina, szybki zjazd , trochę zimno sie zrobiło bo osłoniety koparką lekko sie zgrzałem w późno jesiennym stroju
dolina ma to do siebie że jak w nia wjedziesz to musisz wyjechac pod góre , a tam juz czekała następna niespodziewajka wiatr w plecy do samego Czernina
mały błąd nawigacyjny bo chciałem wyskoczyć w Dygowie
ale za to trasa płaska , odsłonieta z super asfaltem , bez ruchu kołowego
a więc pomijając opory powietrza , przy tej konfiguracji lowelka (48/11 opony trekkingowe) Vmax 42km/h na płaskim i 52km/h na zjeździe
z Czernina do Dygowa a potem przez Kukinię do Sianożęt
dalej standard :lotnisko Podczele droga rowerowa do kołobrzegu i do latarni morskiej
bidon termika utrzymał ciepłotę herbatki z miodem i cytryną do końca trasy

urlopowo

Czwartek, 5 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria relaksowo
5 dni listopada i tylko 16km
obowiązki urlopowe na przemian z kaprysami pogody skutecznie trzymają lowelek w boksie

nowy napęd

Wtorek, 3 listopada 2009 · Komentarze(3)
Kategoria relaksowo
na nowym napędzie lowelek śmigać będzie
przenikliwe zimno, każe z szafy mniej przewiewne ciuchy wyciągnąć
czas przysposobić się do zimy

do wtorku uuziemiony

Sobota, 31 października 2009 · Komentarze(0)
Kategoria relaksowo
po spacerze po mieście, na kulejącym napedzie odstawiłem do lowelek do rowerowni
lekko niebezpieczny jest brak kontrolowanego przyspieszenia
inaczej , niebezpieczny niekontrolowany brak przyspieszenia
a od wtorku znowu czad (mam nadzieję )

cmentarz , serwisy , nad morze

Piątek, 30 października 2009 · Komentarze(3)
Kategoria relaksowo
piękna kolorowa jesień sprzyja wizycie na cmentarzu potem casting po serwisach na wymiane mapędu w lowelku
wizyta na kultowej drodze rowerowej do podczela
zniknęła skarpa , na której śniadałem z ekipą dookoła Polski

po mieście

Czwartek, 29 października 2009 · Komentarze(0)
Kategoria relaksowo
na cmentarz , po serwisach napęd sie kończy i hamulce

wspomnienie lata

Czwartek, 29 października 2009 · Komentarze(9)
Kategoria relaksowo

w dźwirzyńskim lesie

szosowa oponka na piaski przy wydmach nie dawała rady

port w Dźwirzynie

w lesie mrzeżyńskim chłopakowi urwało śrubę mocującą siodełko

co będzie pierwsze :jajo czy kura ?
... do jedzenia

targowisko

Wtorek, 27 października 2009 · Komentarze(2)
Kategoria relaksowo
wtorek dzień targowy
kwiczą świnie, muczą krowy ( ech wspomnień czar)
baleronik i gruszeczki
wpadły dzisiaj do mej teczki
a śliweczka wpaśc nie chciała,
bo teczuszka była mała

na wyjeździe z targowiska kretyn wcisnął sie przede mnie,
lubie takich cwaniaczków ,
o tej porze samochuje są leniwe ,
wleką sie jeden za drugim
lubie wówczas jeździc między nimi ,
daleeeko w tyle pozostawiłem dupka ,
który próbował przycisnąć mnie do krawężnika

nie udało sie

Sobota, 24 października 2009 · Komentarze(2)
Kategoria relaksowo
miało być fajnie , a było deszczowo i bez sensu było sie moczyć

relaks

Czwartek, 22 października 2009 · Komentarze(1)
Kategoria relaksowo
w końcu wolny dzionek, więc po śniadaniu lowelek pod d...pe i wio koniku.
najpierw standardowo przez prochownie i grzybowo do dźwirzyńskiego lasu.
na początku dźwirzyna zjazd na plażę, Miodzio to mało powiedziane , wręcz bosko
słonko , wiatr w plecy , fajne laseczki w bikini ...oj troche przesadziłem
ale dojechałem do portu w dźwirzynie .
most w dźwirzynie i zjazd do lasu , lecz była to strata czasu , dużo wysiłku aby przed rogowem wyjechać na droge z płyt betonowych .
przez rogowo monotonnie .
tuż za rogowem wjazd do lasu i po kilku km mrzeżyno
w mrzezynie na rozdrożu lekko w prawo i po chwili świeżutki asfalt do mostu
za mostem zjazd do lasu i ogień , lecz czas szybko sie skonczył więc trzeba było wracać by na obiad zdążyć.jeszcze wizyta w firmie i małe płukanko piachu z lowelka dotankowanie bidonu i pod wiatr mozolnie do domu
herbatka miętowa z cytryną w bidonie termicznym znakomicie smakuje w lesie
ale co nie smakuje w lesie po 30km
było uroczo