ktoś gdzieś kiedyś napisał "Napęd był tak twardy, ze po 20 km bolały mnie stopy. Po prostu było zero amortyzacji zwiazanej z wyciaganiem sie łańcucha podczas pedałowania."
najpierw powoli bo nie znali wyjazdu z miasta więc jurasek śmignął ( a miał turystycznie jechać ) potem juraska dopadli i ciągnęli ten pociąg już razem aż sie rozpadł na kawałki . TAdek 151 z juraskiem 152 ciągli dalej do popasu potem dopadł nas kolega tadka na szosówce z innymi gamoniami i zaczęła sie rzeźnia na 110 km jurasekowi wyłączył sie dopływ paliwa i mus było stanąć najeść sie odetchnąć , samotnie wlókł sie aż nadjechało dwoćh a ten jeden nie chciał wyjśc na wmordewind zza pleców kolegów i tak jechali aż jurasek znów opadł z sił celem imprezy było przełamanie sie na dzystansie powyżej 150 km , szkoda że włączyła sie rywalizacja i w fatalnym stanie dojechałem do mety ale czas poniżej 6 godzin daje satysfakcje
"P.S. ktoś napisał że faceci są bardziej skłonni do rywalizacji. Statystycznie i owszem... btw, ja na przykład w ogóle takiej skłonności u siebie nie zauważam. Chyba jestem kobietą."
na oponach trekkingowych, wmordewind do tego , więc załamka z mułowatości rowera za gościnem dwa tiry sie scigały, nie było wyjścia hop do rowu (na szczęscie płytki był) w białogardzie dostałem 7,5kg bagażu lecz wiatr już przyjacielem był na 100km spotkałem Edka bikera i razem bajerując dojechaliśmy do domu
- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi ksiądz. - Wiem, jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań - kiedy dojdziesz do "nie kradnij", jeden z parafian na pewno się zaczerwieni. W poniedziałek pastor spotyka się z księdzem i pyta: - Czy sprawa z rowerem się wyjaśniła? - Tak, zrobiłem, jak mi poradziłeś, i kiedy doszedłem do "nie cudzołóż", przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...
szykujemy sie do jazduni powyżej 100 (jutro białogard ok 101 , a w sobote 153 nowe oponki, demontaż zbędnych gadżetów rower wyczyszczony , za świeży był w dźwirzyńskim lesie świeże okłady z błota
Jedzie Jasiu na rowerze i krzyczy : - Lowelku jedź! Lowelku stój! Zatrzymał się na pasach i pewna starsza pani słysząc jego wadę wymowy mówi : - Taki duży chłopiec a "r" nie potrafi powiedzieć! Na to Jasiu odpowiada: - Spierda*** ty stara Kurw* !!! A ty lowelku jedź...
chciałbym dziś jeszcze raz pójść na rower przecież dzis nie byłeś ale chciałem
W czasie przechodzenia przez skrzyżowanie kobieta została potrącona przez rowerzystę. Zaczyna mu złorzeczyć a facet na to mówi: - Czego się tak, babo, drzesz?! Bogu powinnaś raczej dziękować. Szczęściara... - A dlaczego mam się czuć szczęśliwa? - Dzisiaj mam wolny dzień, a normalnie to na tej trasie jeżdżę autobusem.
w drodze porwotnej zlot starych automobili, niektóre fantastico
za 3 godziny znowu do pracy, jeszcze poniedziałek przetrwać i 6 dni wolnego
Kołobrzeg - Dźwirzyno 11tys.700m, to odległość, którą najczęściej przebywam. Ileż przygód na tym krótkim odcinku się już wydarzyło... Strzeżony przejazd kolejowy w Radzikowie, ciągła linia. W lusterku widzę mknący dostawczak. Nie lubię być wyprzedzany na torowiskach. Wystawiam lewą rękę, symulując zamiar skrętu w lewo (nie wyprzedzaj mnie z lewej , z prawej nie masz miejsca, zwolnij). Ale dostawczak ignoruje moje sygnały i przecinając ciągłą dwoma kołami poszedł jak burza. Na szczycie lekkiego podjazdu widzę, że hamuje i zjeżdża na pobocze, Nie daruję mu, zrąbię go jak dorożkarz szkapę. Okazało się, że to już zrobi za mnie przemiły pan w granatowym mundurze i białej czapce. Dźwrzyno - Kołobrzeg mimo włączonej silnej lampy w trybie stroboskop, z kolumny aut wyskoczył czarny sportowy wózek.Wolałem pobocze z trawką niż czarną maskę bolida