przygoda z maratonem szosowym zakończona , łupem padł pamiątkowy medal dawno zakwasów nie miałem. w ramach rozkręcenia do kumpla po jajka wszystko co dobre to się szybko kończy (6dni wolnego mignęło nie wiem kiedy ) jutro zaś do roboty
W czasie przechodzenia przez skrzyżowanie kobieta została potrącona przez rowerzystę. Zaczyna mu złorzeczyć a facet na to mówi: - Czego się tak, babo, drzesz?! Bogu powinnaś raczej dziękować. Szczęściara... - A dlaczego mam się czuć szczęśliwa? - Dzisiaj mam wolny dzień, a normalnie to na tej trasie jeżdżę autobusem.
w drodze porwotnej zlot starych automobili, niektóre fantastico
za 3 godziny znowu do pracy, jeszcze poniedziałek przetrwać i 6 dni wolnego
Kołobrzeg - Dźwirzyno 11tys.700m, to odległość, którą najczęściej przebywam. Ileż przygód na tym krótkim odcinku się już wydarzyło... Strzeżony przejazd kolejowy w Radzikowie, ciągła linia. W lusterku widzę mknący dostawczak. Nie lubię być wyprzedzany na torowiskach. Wystawiam lewą rękę, symulując zamiar skrętu w lewo (nie wyprzedzaj mnie z lewej , z prawej nie masz miejsca, zwolnij). Ale dostawczak ignoruje moje sygnały i przecinając ciągłą dwoma kołami poszedł jak burza. Na szczycie lekkiego podjazdu widzę, że hamuje i zjeżdża na pobocze, Nie daruję mu, zrąbię go jak dorożkarz szkapę. Okazało się, że to już zrobi za mnie przemiły pan w granatowym mundurze i białej czapce. Dźwrzyno - Kołobrzeg mimo włączonej silnej lampy w trybie stroboskop, z kolumny aut wyskoczył czarny sportowy wózek.Wolałem pobocze z trawką niż czarną maskę bolida