wśród blachosmrodów
Wśród tej lawiny pomykam do pracy, w prażącym słońcu. Wyprzedzające mnie bryki co i rusz zasysają w swoje tunele aero, więc bawię sie z nimi w kotka i myszke.
Częściej przeglądam sie w lusterku , niż patrzę przed siebie. Przecież nie dałem ogłoszenia: " Garaż w dupie wynajmę "
Wracając z mojej ukochanej Tyrlandii, w blasku księżyca i reflektorów, niezmiennie płynącej wciąż stalowej lawiny, nie zwróciłem uwagi że nie świecą słupy przy drodze, a moja lampka pozycyjna, antypolicyjna nie oświetli drogi należycie, więc kiedy nagle urwał się sznur aut zostałem w ciemnościach rozpaczliwie szukając gdzie jest asfalt. przy 30 kilku km na czas wrażenie ekstremalne. Tyle miesięcy jeżdżę na tej trasie więc na szczęście udało mi sie zdać egzamin z jazdy z zawiązanymi oczami . Do domu już nie żałowałem baterii w moim reflektorku

